“Gdy zapłonął nagle świat,
Bezdrożami szli
Przez śpiący las.”
Niedziela 13 czerwca, godz. 9:00 pobudka po ciężkiej nocy … ciężkiej, bo grillowej. Mimo wszystko pragnę wrócić w TO miejsce, kiedy w kwietniu 2009 roku odkryłam je i przeszyło mnie na wskroś. Wywołało we mnie uczucie… wyłączności! Tak, późniejsze wydarzenie potwierdzi ten mój bieszczadzki egoizm.
Poszliśmy w las..
“Równym rytmem młodych serc
Niespokojne dni
Odmierzał czas.”
Dotarliśmy do ostatniego parkingu w Bukowcu, od którego prowadzą szlaki ku Dolinie Sanu i ku MIEJSCU zapomnianym przez turystów. Szliśmy w nadziei, że dotrzemy do dolinki w której po środku rośnie mały iglasty lasek, a obok lasku ruiny cerkwi i cmentarz prawosławny.
“Gdzieś pozostał ognisk dym,
Dróg przebytych kurz,
Cień siwej mgły…”
Lecz co to? Moje oko turysty nie dostrzega oznaczenia szlaku ! Są słupki, ale nie ma ścieżki. Podczas gdy cała reszta ekipy w wolnym tempie, niedzielnego popołudnia podąża wyjeżdżoną przez quady trasą, ja zastanawiam się …widząc w oddali lasek i zadaję sobie pytanie: dlaczego nie ma ścieżki ?!
Zdjęcie z kwietnia 2009 roku.
“Tylko w polu biały krzyż
Nie pamięta już,
Kto pod nim śpi…”
Nie czekałam długo, to był wewnętrzny impuls, to miejsce mnie przyciągało: poinformowałam towarzyszy, że idę zbadać teren. Poszłam. Trawa po pas, pod nogami mokradła, ślady, że jeszcze nie dawno były tu zwierzęta, dość świeże ślady ;) Idę …serce bije jak oszalałe, oglądam się za siebie…straciłam towarzyszy z oczu. Tylko wokół mnie wzgórza, łąka i …przede mną TEN lasek.
Lasek – pośrodku, którego tylko jeden biały krzyż i 12 zbiorowych mogił – cmentarz z I wojny światowej.
Ścisk w sercu! Miejsce wygląda zupełnie inaczej niż sprzed roku…mimo oznakowania, brak wyraźnej ścieżki. Wszystko zarośnięte, dzikie i uczucie pustki, że nikt nie pamięta o tym miejscu.
Zdjęcie z kwietnia 2009 roku.
“Jak myśl sprzed lat,
Jak wspomnień ślad
Wraca dziś
Pamięć o tych, których nie ma.”
Tęskniłam za tym miejscem… brak słów na wyrażenie tego co czułam.
“Żegnał ich wieczorny mrok,
Gdy ruszali w bój,
Gdy cichła pieśń.
Szli, by walczyć i twój dom
Wśród zielonych pól,
O nowy dzień.”
Nadal nie widać i nie słychać moich towarzyszy. Próbuję przedostać się zarośniętą, przez żółte kaczeńce, kładkę w dół doliny, by dość do ruiny cerkwi …boję się. Wycofuję się. Chcę wrócić na górę, na szlak do znajomych. Między innymi po to, aby przekazać im, że nie dojdą tu, chociażby dlatego, że mieli nieodpowiednie wyposażenie ( co niektórzy wybrali się w japonkach).
Wspinam się pod wzgórze, badam teren. W takich miejscach chodzenie poza szlakiem jest bardzo ryzykowne, szczególnie w dolinie i po tych ulewach które nawiedziły Polskę. Ostrożnie, bez brawury patrzę pod nogi, jednocześnie wypatruję towarzyszy….nikogo nie ma. Idę przed siebie. Jest!…biała koszulka, dochodzę do szlaku. Oglądam się za siebie i ….pozostał za mną lasek z białym krzyżem. I pozostał ten słodki egoizm bieszczadzki, że z naszej ekipy tylko ja tam doszłam, bo to miejsce ciągnęło mnie jak magnez.
“Bo nie wszystkim pomógł los,
Wrócić z leśnych dróg,
Gdy kwitły bzy.
W szczerym polu biały krzyż
Nie pamięta już,
Kto pod nim śpi…”
Ja pamiętam.




Co sądzą inni?